Przygotowując to danie nie zdawalam sobie sprawy z tego, że tak szybko zniknie z talerza. Miałam akurat świeżą fasolkę, pomyślałam że zrobię sałatkę. Wykorzystałam to, co miałam pod ręką. Obmyśliłam szybciutko, że surowa cebula nie bardzo mi tu będzie pasować, więc ją skarmelizowałam, dodałam fetę i uprażone pestki słonecznika, które dość często dodaję do różnych sałat i dań ciepłych, np. makaronów. Jeszcze tylko dressing, najprostszy w zasadzie, jaki wykorzystuje również do innych sałatek. No i po sałatce. Nie ma, przepadła. Zjedzona do ostatniej fasolki...
A przepis dodaję na zakończenie akcji Warzywa Strączkowe, w której razem ze mną wzięli udział:
Przepis własny
SKŁADNIKI:
pół kg zielonej fasolki szparagowej
1 op. greckiej fety
2 duże czerwone cebule
3 łyżki pestek słonecznika
DRESSING:
4-5 łyżek oliwy z oliwek extra vergine
1 łyżka octu z czerwonego wina
odrobina soku z cytryny
2 łyżeczki musztardy chrzanowej
duża czubata łyżka miodu
Fasolę przebrać, obciąć końce i ugotować na parze lub w osolonej wodzie. Odcedzić i zalać zimną wodą. Ponownie odcedzić. Ułożyć w misce lub na dużym talerzu.
Pestki słonecznika uprażyć na suchej patelni.
Cebulę obrać, pokroić w krążki i na łyżce masła smażyć przez chwilę, posypać 2 łyżeczkami cukru i poczekać aż się skarmelizuje. Przełożyć do naczynia z fasolą.
Ser feta pokroić i ułożyć, a następnie całość posypać pestkami słonecznika.
Składniki dressingu połączyć, aż powstanie kremowy sos i polać sałatkę. Schłodzić co najmniej 30 minut przed podaniem.
Bon Appétit!
